UWAGA! Ten serwis używa cookies. Zmiany zasad korzystania z plików cookies można dokonać w ustawieniach przeglądarki  

Pogotowie Dziennikarskie SDP

zaloguj się:
zarejestruj się

Z poczty do Pogotowia Dziennikarskiego

Wojciech Piotr Kwiatek

Warszawa | 11.04.2017, 17:08

 

Na podstawie korespondencji, napływającej do Pogotowia Dziennikarskiego, można wykreślić swoistą „mapę pilnych potrzeb” środowiska dziennikarskiego. Bardziej lub mniej odlegle – główne bolączki dotyczą tak naprawdę dwu grup zagadnień: poszanowania przez wydawcę/nadawcę integralności tekstu dziennikarskiego jako tekstu autorskiego oraz sprawy tzw. autoryzacji.

Paradoksem swoistym jest, że nadawca/wydawca zmuszony jest (póki co) na żądanie zainteresowanego przedstawić mu do zatwierdzenia np. tekst wywiadu, wypowiedzi itp., sam zaś może pozwolić sobie na zupełnie dowolne (by nie powiedzieć: woluntarystyczne) podejście do zamówionego przez siebie tekstu, zwłaszcza jeśli rzecz dotyczy dziennikarza zatrudnionego w danym medium.

Oczywiście są autorzy/interlokutorzy, wobec których wydawca/nadawca nie ośmieliłby się dokonać ingerencji bez poinformowania o tym zainteresowanego i uzyskania jego zgody. No, ale jeśli rzecz dotyczy szeregowego dziennikarza lub kogoś, kogo nazwisko nie jest powszechnie znane… Smutna to konstatacja, ale mająca liczne potwierdzenia w życiu.

Dostaliśmy np. prośbę o interwencję lub przynajmniej pomoc prawną od dziennikarza, u którego macierzysta redakcja zamówiła tekst na określony temat, a następnie – bez słowa uprzedzenia – „przeprofilowała” ten materiał, odwracając o 180 stopni zawarte w nim ustalenia i tezy. Co gorsza, pod tekstem tym widniało nazwisko owego dziennikarza, choć, jako żywo, nie on był już jego autorem.

W tej sprawie podjęliśmy działania wyjaśniające prawne aspekty tego, co się wydarzyło, tego, jak potraktowany został autor tekstu, zatrudniony w redakcji na stałe i jakie powinny być jego następne kroki.

Ubocznym (ale nie bez znaczenia) elementem całej sprawy jest fakt, że dziennikarz ów ma także bliskie kontakty ze środowiskami naukowymi swego regionu. Ponieważ tekst dotyczył właśnie niektórych spraw owych środowisk, „autor” (cudzysłów konieczny!) doświadcza do dziś środowiskowego ostracyzmu, bowiem wymowa „nowego” tekstu godziła właśnie w interesy owego środowiska – co w najmniejszym stopniu nie było zamiarem dziennikarza.

Najwięcej spraw, z którymi zwracają się do Pogotowia dziennikarze, dotyczy kwestii autoryzacji. Najbardziej skrajny przykład to sytuacja, w której pewien dziennikarz przeprowadził z kimś wywiad i zgodnie z życzeniem interlokutora wysłał mu tekst do autoryzacji. Czasu było niewiele. Zdziwienie dziennikarza (i oczywiście zawodową rozterkę) wywołało to, co otrzymał od swego rozmówcy. Autoryzacja zmieniała najważniejsze wypowiedzi w pierwotnym tekście, zmieniając miejscami jego pierwotną wymowę. Co miał zrobić dziennikarz? Zadał nam kilka pytań, sprawę będziemy badać, choć gdzieś tam „mleko zostało już rozlane”.

Pozornie jasna (pozornie) jest sprawa, z którą zwrócił się do nas kolejny dziennikarz. Pyta on, czy osoba „wywiadowana” w typowej lotnej sondzie ulicznej ma prawo domagać się od reportera autoryzacji swej wypowiedzi… Wydaje się śmieszne, a sprawa ponoć wcale taka śmieszna nie jest.

Jak z powyższych przykładów widać, nasze prawo prasowe (a także wiele postanowień zawartych w prawie autorskim) wciąż pozostawia wiele do życzenia. Dobrze by było, żeby głosy o potrzebie zmian znalazły kiedyś drogę do legislatury. Problemy bowiem narastają, życie idzie naprzód, a dziennikarz, miast być „posłem prawdy”, „lodołamaczem”, sojusznikiem opinii publicznej i obrońcą rzetelności zawodowej jawi się coraz częściej jako zabawka w rękach różnych „decydentów”.

Wreszcie, na koniec, kwestia prawa ludzi mediów do dostępu do informacji publicznej. Jesteśmy w trakcie wyjaśniania pewnej konkretnej sprawy, gdzie idzie o to, co jest, a co nie jest informacją publiczną. Mamy w tej sprawie 3 różne opinie prawników (sądów), a za wieloma takimi sprawami stoi zwykły woluntaryzm, często asekuranctwo urzędników różnych szczebli.

Ze zrozumiałych względów szczegółów omawianych spraw nie ujawniamy.

 

WPK

 

Redakcja: Administracja
Wojciech Piotr Kwiatek

Komentarze:

Pogotowie Dziennikarskie

Rozprawy sądowe

CMWP SDP interweniuje

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP jest zaniepokojone prywatnym aktem oskarżenia spółki Qumak przeciwko red. Jarosławowi Jakimczykowi.

Dlaczego skazano dziennikarza

Poniżej przedstawiamy pełny wyrok wraz z usazadnieniem dotyczącym głośnej prowokacji dziennikarskiej Endy'ego Gęsiny Torresa.